Na falochronie





W niezmiernej swej długości
szarych brył pełna tacka
w gasnącej słońca jasności
zaskoczyła mnie znienacka

zręcznie plecione krużganki
w rozkołysanej jak morze warowni
kamienne konie w stajni
stoją dumnie jak krążownik

tu ginie fala za falą
nie bielą się fali grzebienie
słońca promienie się żalą
zasypiać im trudno bez ciebie.

Czytany: 129 razy

=>
Wierszy tego autora: