Satyra na pracę w markecie cz.II




Ciężkie wózki,palety
ciągną słabe kobiety......
to,dyrektorstwo nie wzrusza
przeciwnie,więcej wymusza,,,

Odmówisz masz przechlapane
jesteś sługą,a ON panem
więc pchasz ten wózek...
bojąc się pogróżek......

Kiedy na lepsze się zmieni
dyrektor pracownika doceni,
i kierownictwo uszanuje
tych co ciężko pracują??

Nagłośnić trzeba te sprawy
i,czekać stanu poprawy
przecież mamy demokrację
a,nie rządy autokracji!!

Może by zamienić role
w tym niesprawiedliwym kole
i na miejsce pracownika
wsadzić pana kierownika!!
...............
Niech pracuje się uwija
aż,zaboli kark i szyja
może wtedy sam zobaczy
ile w tym molochu pracy,

I co jeszcze kupi za to
co nazywa się wypłatą?
.......
Sugestia narzuca się taka
szanujcie zwykłego szaraka
jakby Wam bat dano w ręce
chcielibyście jeszcze więcej!!

Markety obozami pracy zwane
tam zasady są ciągle łamane,
tyle o tym w internecie piszą
może kontrolerzy NIK to usłyszą!!

Bojkotujmy te wielkie hale
zakupów nie róbmy tam wcale
powstrzymamy tak chciwe łapy
będą również jeść ochłapy!!

Skończą się premie,nagrody
wszelkie profity,wygody...
może to zmieni relacje....
jak zrobimy taką akcję....

......DALEJ....

Rosną jak trujące grzyby
praca jest,ale na niby
bo gdy kończy się umowa
niepotrzebna już dojna krowa.

Autorka L.Mróz-Cieślik   


Czytany: 252 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: