Przebudzenie


Przebudzenie

powoli żegnamy lodową pannę
bez łezki smutku tęsknoty
pora już topić Marzannę
czekać na wiosenne zaloty

ona rozbudzi nowe nadzieje
i z optymizmem radość przyniesie
wszystko się wokół zazielenieje
białe krokusy zakwitną w lesie

W kąt odkładamy palta kożuchy
panie założą cienkie szpileczki
skrzek wreszcie zaczną składać ropuchy
browar rozleje piwo do beczki

i zaraz świeżym oddechem tchnie
swą pozytywną trąci energią
nawet zwierzętom nie będzie źle
nas obdaruje podwójną werwą

magią kolorów urzekną bratki
pyłki nektaru pszczoły uniosą
miło gawędzić zaczną sąsiadki
rolnik da życie zbożowym kłosom

i nawet mucha komar kąśliwy
już rój szykują na powitanie
ucieszy nawet listek pokrzywy
przyroda cała na głowie stanie

a zakochani w słońca objęciach
utulą siebie w parku na ławce
z nieba spoglądnie okrągła tęcza
i wiatr pobuja nas na huśtawce.

Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 387 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: