Odwidziało mu się


Patrzę nadziwić się nie mogę
najpierw był nią oczarowany
kupował jej prezenty drogie
chodził w amoku jak pijany

tulił i pieścił do nóg padał
kwiaty w wazonie stały świeże
miłosna brzmiała serenada
po czym ucichła ja nie wierzę

i prysła jak mydlana bańka
uleciał czar nocy namiętnych
nie ma małżonka ni kochanka
w dal poszły sobie sentymenty

dziwne to nie do uwierzenia
tak mu się nagle odwidziało
czy teraz serce ma z kamienia
a może było mu za mało.

Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 285 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: