=>

Kolorowe motyle




Żelazo rozpalone chwytam żelazem
rozpalone serce sercem gorącym
coś się we mnie krząta szemrze i szeleści
nie umiem w otwartej książce znaleźć treści
może muszę poszukać w zakamarkach wszechświata
w rajskich ogrodach w dzikiej łąki kwiatach
cóż to za nieziemska siła wyrywa mnie z cienia
jakiego kwiatu pyłek moje życie odmienia
dobrze się czuję z tym szmerem i szelestem
znalazłam wolność w kajdanach smutku już nie jestem
mój to jest czas mimo przeciwności ogromu
wszystko w nim teraz zmieszczę nie oddam go nikomu
ciemności już nie ma promień słońca mnie prowadzi
jak zgłodniałą niedźwiedzice do miodowej leśnej spadzi
znowu widzę piękno w pochylonym przydrożnym drzewie
że znowu umiem kochać o tym nikt jeszcze nie wie
chociaż jestem tylko stokrotką i nic nie znaczę
to na deszcz wylanych łez patrzę już inaczej
uciekaj smutku nie chcę cię ani na chwilę
teraz w moim sercu fruwają kolorowe motyle.