Jeszcze nie pora




Kiedyś je ujrzałem na czerwcowej łące
w uśmiech były ubrane i letnie słońce
w jednej ręce aparat i niejedna fotka
a obok sam uśmiech blond pieszczotka

najpiękniejsze kwiaty na łące całej
u jednej loczki na wietrze się chwiały
u drugiej uśmiechały oczka czarne
obie były czerwcowym latem figlarne

patrzyłem na nie godzinę całą
jak słońce z nimi w berka grało
a one nie chcą biegać ze mną
choć je prosiłem długo i daremno

nawet mnie nie widzi i żadna nie słyszy
jestem dla nich niczym małe polne myszy
wolą się w słońcu kąpać do woli
ta ich obojętność trochę mnie boli

na ich spojrzenie chyba za wcześnie
pomarzyć tylko o nich mogę we śnie
poczekam może jeszcze rok cały
może wtedy będą mnie chciały

gdy wróciłem łąka bez nich pusta była
ich fotografia w pamięci mojej ożyła
jedna siedziała przy niej stała pieszczotka
czerwcowa łąka od wspomnień była słodka

taki już los wietrzyka letniego
choć piękna dotyka to ono nie jego
zostają obrazy co serce cieszą
bo letni berek przyjemną jest grą.

Czytany: 215 razy

=>
Wierszy tego autora: