Dywany w śniegu


Śniegu po pachy miałem na dworze
Wieczorne lśniły też w zmierzchu zorze
Żonka dywany trzepać kazała
W śniegu kiełbasy ciężkie leżały.

I w puchu wiły się te bestyje
Gdy rozwinąłem ze splotów szyje
Ciężka materia aż zajęczała
Na śnieg już padła chyba...skonała?

A ja klęczałem jak na pokucie
Przygniotłem dywan ciężkim swym butem
Bez rękawiczek mocno trzepałem
A śnieg oblepiał moje kolana.

Cudna nadobna ty białogłowo
W godzinie duchów płonęła głowa
Północ wybiła a tu porządki
Tak pracowita jesteś jak prządka.

Czytany: 283 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: