Rozmowa w parku





Usłyszałam dziwny głos
jakieś słowa nie wiem co znaczą
przemówił do mnie ktoś lub coś
te słowa jakby coś mi tłumaczą
aleją w parku przecież idę sama
a głos kwili coraz żałośniej
w swym pewnym kroku rozkołysana
a on coś mówi chyba o wiośnie
mówi że słota mu nie w smak
że błota nie lubi i tak w ogóle
cała ta jesień to wszystko nie tak
od takiej pogody ma głowy bóle
że obiecałam radosną wiosnę
czyste kwieciste parkowe alejki
śpiewy ptaków w gniazdach radosne
zamiast grząskiego błota piasek miałki
nikogo nie ma za mną ani przede mną
czyj to jest głos chcę sprawdzić niezwłocznie
czyje to usta tak uskarżać się mogą
muszę to sprawdzić zanim na ławce spocznę
z uwagą nastawiam ucha
skąd dobiegają te rzewne głosy
na takie żale nie mogę być głucha
co ciągle proszą o więcej wiosny
wielkie zdziwienie na moje twarzy
gdy zobaczyłam skąd płyną słowa
oczy przetarłam jeszcze dwa razy
to but się żalił nie żadna osoba
usiadłam na ławce i zdjęłam go ze stopy
przetarłam chusteczką zabłocone lica
wiem nie dla ciebie jesienne roztopy
jesienne błoto też mnie nie zachwyca.

TES

Czytany: 180 razy

=>
Wierszy tego autora: