Taki sobie artysta






Jeszcze w mgłach porannych
z gasnącą twarzą księżyca
wychyla promienne oblicze
ziewając trochę zaspany
jednym promieniem trzyma się komina
mignęła mu dołem moja ulica
toczy się dalej za opłotki
na palcach coraz wyżej się wspina
nagle zawisło nad moim ogrodem
pełne energii i twórczej mocy
chyba mój ogród mu nieobojętny
z ochotą otrząsa srebrne resztki nocy
posiada w promieniu dar obfity
błogosławiony jego trud
chodzi po niebie niby bosy
a przecież obuty jest w błękity
przychylnym okiem zerka na jabłonie
rozpala ultrafioletów pochodnie
bo tam gdzie on przechodzi
owoc wymalowany bywa godnie
a ja się w cieniu jabłoni nie mieszczę
nastawiam do słońca moje kolana
może nie zgubi do mnie drogi
wróci jutro i pomaluje jabłka jeszcze.

TES

Czytany: 148 razy

=>
Wierszy tego autora: