Śnieżny płomień


Kiedy płomień gorący w bieli śniegu tańczący
Stopił lodu ponure okowy
W duszy pękła też tama nie została dziś sama
Trudno oddać ten stan wiersza mową.

Śnieżna zamieć wiruje a poeta się czuje
Uwolniony od jęków i zgrzytów
Prysnął smutek wszelaki z nieba spadły też ptaki
I nadzieja zaczęła wnet świtać.

Gdy samotność już prysła rozszalały się zmysły
Jak huczące Hammonda organy
Ona jest całkiem blisko za nią oddam też wszystko
Błękit nieba w jej oczach kochanych.

Czytany: 308 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: