Kac


Kac mnie męczy już od rana,
głowa spuchła mi jak bania,
sucho w gardle jak cholera
- kto mi tak do gęby wlewał?
Jak tu dziś na nogi wstać,
jak tu sobie radę dać?
Wczoraj było kolorowo,
tak wesoło i czadowo,
a dziś smutek, wielka męka...
Ależ duża to udręka!
Chodzę dziś jak opętany,
taki czuję się skonany.
Piję wodę, jeść nie mogę,
sam podstawiam sobie nogę...
W myśli sobie obiecuję:
pić nie będę... bo zwariuję.
A więc kaca omijajmy
i dzień wcześniej uważajmy.

Czytany: 2848 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: