Romek i Julka


Julia z balkonu wciąż wyglądała,
swojego chłopaka wypatrywała.
Jej myśli w chmurach sobie fruwały,
miłosne doznania wyobrażały...

Z niecierpliwością oczami wodziła...
za ukochanym tak bardzo tęskniła.
W jej głowie jedno pytanie świtało...
gdzie jest Romeo?...co się z nim stało?

Może samochód mu nie odpalił,
lub gdzieś na drodze znowu nawalił?
Z nudów fajeczkę więc przypaliła,
tak kopcąc szlugę w kółko chodziła.

Wtem patrzy i oczom swoim nie wierzy...
na głowie mocno włos jej się zjeżył..
a to Romeo zygzakiem wędruje,
wesoło flaszeczką wciąż wymachuje.

W końcu się chwiejnie pod balkon przyczłapał
i z czkawką w głosie do lubej zapiał:
,,Kocham cię moja Juleczko miła,
może byś wyszła ...mnie zabawiła?

Ona na pięcie się odwróciła,
odchodząc wzrokiem go mocno skarciła.
Na nic Juleczki czekanie było,
niestety... tak to się właśnie ...skończyło.

Czytany: 300 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: