banalnie (z dedykacją dla A.)


nie daj mi cudzych słów, wiórów wyżutych z soku.
wyplute resztki zalegają na lepkich ustach,
rodzą skrzydlate cienie.

nocą wzlatują, krążą z nietoperzami.
wysysają krew i ślinę, brudzą sny.
są jak błoto malowane blichtrem.

dla nich nie jestem nawet ścianą,
tracę uszy. zatykam widoki na przyszłość.
staję się głuchoniema na zawsze.

węch nadal mam dobry. czuję swąd prawie poety.



-A.G./06.11.11/

Czytany: 517 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: