migawka z plaży


nie ukryję uśmiechu,
siedzi na rzęsach i drażni powieki.
jest mi szumnie, morsko i z bryzą.
zapominam o ego(iście) lepkim
od deptania po trupach.

pole widzenia zacieśnia się.
wiem, że kiedyś będę w jego centrum.
będzie brakować powietrza zapchanego
żylastymi dłońmi pełnymi okruchów.
i pogrucha. i zamiauczy.

bramy i skwery obsadzone wieszakami.
tu i ówdzie karmin spływa z warg
prosto do zapchanych rynsztoków.
po deptakach chodzą i parują pary.

a mnie jest dobrze. rozpływam się
w falującym, podsłuchuję głuche muszelki,
wierzę w cuda i udar słoneczny.
oraz, że idioci też parują z głowy.

Czytany: 396 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: