Struktura zaniku


Próby wyjścia z niedzielnych poranków
są nie do podjęcia. Nawet gdy nie chcesz
- dzieją się same. Wypastowane buty
od święta szczerzą połysk i związują
sznurówki na migdałach.

Musi być rosołowo, spacerowo i koniecznie
z dzieckiem za rękę. Nie możesz namacać
powszednich zachowań, są poza zasięgiem
komórki. Przyciąganie do starych miejsc
nie działa jak dawniej.

Rzeczywistość daje się we znaki, wchodzi głową,
skręca szyję i prostuje gesty. Ostatkiem
nadziei losujesz 'na chybił trafił'.
Pudło. Po zdrapaniu nie ma kroku do tyłu.

-A.G./16.07.11/Paris

Czytany: 247 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: