Latarnia


smukła ulicznica, niemy świadek
każdego kroku przechodnia.

w kapelusz kipiący od blasku,
łowi naiwnie trzepoczące skrzydełka.

szczupłe, zimne biodra - oparciem
późnowieczornych pocałunków.

stoicki spokój daje jej przewagę
nad mrocznym miastem.

wróg złodziei i przystań dla dziwek,
- cyklicznie zalewa noc mlekiem.

są chwile gdy jej ciało krwawi rdzą
po deszczu, po życiu, po miłości.

-A.G./06.08.10/Paris

Czytany: 409 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: