kiedy pada


z szyb, jak iskry tryskają srebrne strugi,
to odpowiedni dzień na celebrację wszelkich bóli.
pulsowanie w skroniach, przymglone źrenice
i słony posmak niebytu lub hibernacji,
- świadkowie zrezygnowania.

a jeszcze niedawno cieszyły żuczki na łące,
w błyszczących spojrzeniach nawet wrony były kolorowe.
na ciele, w miejscach niezdobytych przez dotyk,
bielały plamy, zmacerowane, bez krwi, bez życia.
- bez wbitej flagi.

już nigdy jesienne liście nie będą motylami.
w dłoniach zwiędły wszelkie chcenia - przekwitłe bukiety.
czas okręcić się chmurnym całunem bez widoku na ciepło ramion.
nie można mieć wszystkiego, niektóre barwy szczegółów
są pikantne. tak, tęcza jest piękna,

- ale zmieszane kolory, to błoto.


-A.G./22.06.11/Paris

Czytany: 502 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: