Tamten czerwiec


Pszczoły wtapiały się w kwiatowe szypułki,
różaneczników, gdzie brzęczenie ustawało,
odurzone zapachem zapadały w błogi sen.
Z pozornej ciszy łowiliśmy dźwięki świerszczy.

Noce były już ciepłe, a może to żółcień
berberysów ogrzewał nasze oddechy?
To wtedy błyszczącymi spojrzeniami
okradaliśmy się z każdej cząstki siebie.

Byliśmy w zmowie z trawami, które
podnosiły się znacząco, kryjąc nasze ślady.
O zachodzie wymieniliśmy się kluczami do serc.
Dziś, nikt już takich nie dorabia...

-A.G./20.06.11/Paris

Czytany: 683 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: