Deszczowo


Lubię dni deszczowe, to nie przez nie chandra
dobija się do drzwi, zagląda przez szyby.
Deszcz - nadzieją kwiatów, więc nie dam się nabrać,
że wina pogody, wszak świat niewadliwy(?)

Ile wody ujmie, tyle z czasem odda,
ile szczęścia zrzuci, tyle łez wyprosi.
I nie mnie wyroki boskie jest osądzać,
chociaż mówiąc szczerze - nieraz, aż mnie nosi.

Nie, na deszczu barki nie zrzucam złej passy,
czasem mnie dopada w lipcowe upały.
Wtedy z melancholią "Asnyki i Staffy"
czytam i łez krople rozpuszczają Paryż.

Niech pan nic nie mówi, ja lubię sam na sam
z melancholią pobyć, nie rozmawiać z nikim.
Kiedy się przejaśni, buty na obcasach
włożę, w końcu mam coś niecoś z egzotyki,

a więc jak pan zechce, zatańczę dla pana.
Tylko co pan lubi? Może taniec brzucha?
Mogę być poważna, mogę roześmiana,
tylko nie w tej chwili...Nos muszę wydmuchać...

-A.G./17.06.11/Paris

Czytany: 886 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: