Wiosenna ulotność


W brewiarz moich dłoni wpadają motyle,
całe "rozwiośnione", w czerwcowych umizgach.
Już niedługo lato - szepczą mi co chwilę,
delikatny trzepot skrzydeł je tu przyzwał.

Cała łąka kwitnie tysiącem kolorów,
w rozprószonym świetle słonecznym migocze.
Więc i ja korzystam z faktury jej wzoru
i sukienkę w kwiaty wkładam bez ramiączek.

Ulotne te chwile, kiedy wiosna mija,
zostawiając pełne dojrzałe makówki.
Przemijają wiosny jak życie motyla
za dotknięciem letniej, czarodziejskiej różdżki...

-A.G./02.05.11/Paris

Czytany: 1072 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: