odrodzenie


nareszcie ciepło. rozpuściły się wszystkie
zimne myśli. ponure chwile machają z daleka
mgielnym zapomnieniem. nadzieje zasiane w oziminie
kiełkują zielonym, nawet zmarszczki zaczynają

się uśmiechać do gładkiego lustra. w spojrzeniu
urosły zalotne chochliki, już nie podlewam.
są samożywne - błyszczą szczęściem i puszczają oko.
pamiętasz? mówiłam, idźmy tam, gdzie słońce.

miłość nie jest jednoroczna, potrafi zakwitać ponownie..

-A.G./28.04.11/Paris

Czytany: 435 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: