Wielkanocne jaja


Na Wielkanoc myśl genialną miała pewna kura,
- jeśli zniosę złote jajo, to pójdę do nieba.
Zastanawia się biedaczka - tylko jak to wskórać,
czy też czasem tu złotego nasienia nie trzeba?

Intuicja ją zawiodła do znajomej sroki,
ta, dość znana na podwórku znawczyni błyskotek,
poradziła kurze migiem - za bystrym potokiem
willa stoi a w niej pełno nasionek ze złotem.

Wchodzi kwoka na dywany, wypatruje nasion,
nagle kot na nią naskoczył - czyżbyś mnie szukała?
Nie - ja tylko po ziarenka, by mi złotem nasiąkł
zadek, wtedy pewnie zniosę pozłacane jaja.

Któż ci takich bzdurnych rzeczy mógł naopowiadać
- zdążył tyle jej powiedzieć - choć złoto na stole,
ja też nie mam futra z rysia, myszki szare jadam,
zaś w Wielkanoc z głupiej kury popijam rosołek.

-A.G./21.04.11./Paris

Czytany: 850 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: