Zimny poranek


Zmarznięte i drżące o poranku usta
tylko łza ogrzewa, ciepłem na nie spływa,
gdyby nie ta wilgoć, już dawno bym uschła,
jak z zeszłego roku gałązka oliwna.

Wiosenne jutrzenki z różowym świtaniem,
chociaż mgłą spowite, chociaż ziębią ciało,
balsamem się kładą na las, pola, na mnie,
promieniem słonecznym celują jak strzałą.

Tyle silnej woli w pąku głodnym ciepła,
na dni lepsze czeka i rosą ocieka.
Więc z nadzieją jak on w nowy ranek weszłam,
skoro on potrafi, to ja też poczekam.

-A.G./27.03.11/Paris

Czytany: 1149 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: