chore sumienie
szepce do ucha
bluźniercze myśli
kolorowych pamięci obrazy
namiętności tylko wzmaga
śnieżna zawierucha
płatki z krwi poczęte
wrastają w skóry
niewidoczne pory
tworząc kratery,
blizny niegojące
trędowate ścieżki
dawno już gnijące
wiosny ustami
oddychac próbują
słońca promieni
istnienia negują
zakłamana twarzy
szczerzy połamane
zęby i wężowe wzory
śmieją się z nas
pozorów czerwone jęzory
śmiech ten gorący
jednobrzmiący
wciska się do
najskrytszych
naszych tajemnic
nie ma przed nim
ucieczki,ratunku
nikt nie zapłaci
naszego ratunku
ostatnie srebrniki
na pomoc wydane
nie ma co dzielic
wszystko rozdane
już tylko cień
pozostał mi wierny
na straży człowieczeństwa
tego,że żyję
przyjaciel-odĹşwierny
smutny zwiesił głowę
popatrzył w księgi
przyszłości wyrocznię
przypomniał przysięgi
narodu przywary
na nic narzekania
i wzajemne swary
nieme jego usta
huczały jak rzeka
odarły mnie
ze wszystkiego
zostawiając człowieka
głowa moja pusta
w niej jedno zdanie
idĹş idĹş-ona poczeka
serce jeszcze bije
idei malutkiej skierka
w pożodze się wije
ku gĂłrze do
słońca się pnie
czekam,czekam
z utęsknieniem
kaĹźdej nocy
i wszystkie dnie
wieki całe
trwac tu będę
aż przychylności losu
uśmiech zdobędę



Czytany: 454 razy

R E K L A M A

=>