Sphinks
Posąg z marmuru począł żyć,
Kamień zajęczał tkliwie
Pił pocałunki moje sfinks.
Chciwie i pożądliwie
I wypił ze mnie prawie dech
Na koniec rozpalony
Me biedne ciało w objęcia wziął
I szeptał lwimi szpony
Cudowna męka, rozkoszny ból!
Rozkosz i ból – niepojęte!
Bo kiedy usta niosą szał
Pazury drą przeklęte
A słowik śpiewał „Sfinksie mój!
Miłości! Cóż to znaczy,
Ze mieszasz do rozkoszy swych
Mąk tyle i rozpaczy?”

Czytany: 1050 razy

R E K L A M A

=>