Bóle fantomowe


Są dni senne i prawdziwe. Rzeczy, pochodzące
z dnia stają się zbędne. Z chęcią pozbywam
się głowy, rąk i nóg. Lżejszy o grzechy
i pokuszenie tułów nakrywam kołdrą.

Pomimo braku uszu, słyszę stłumione tykanie
zegara i serca. Bije wolniej niż w godzinach
szczytu. Czuję wzrok bezradnej głowy
na kikutach po rękach (nie zrobią co pomyśli).

Powoli wypełniam się dekalogiem. Nie pożądam,
nie kradnę, nie cudzołożę i chyba jest niedziela,
bo święcę. Staje się na swoje podobieństwo.
Jest mi lekko na duszy z wyczyszczonym sumieniem.

Jutro, wchodząc w dzień nie założę rąk ani głowy.



-A.G./07.02.11/Paris

Czytany: 588 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: