Wariat


Mówisz, że smakuję jak świeże czereśnie,
kiedy pocałunkiem pieczętuję usta,
lecz owoc pestkowca zerwany zbyt wcześnie,
soków mój kochany tak szybko nie puszcza.

Wypielęgnuj wiarę - z natury gorzkawą
pestkę noszę w sobie (czasem cierpkie słowa),
dojrzewam w warunkach gdzie biją mi brawo,
kłaniają się po pas. No co, już się chowasz?

Za nawóz mi służą słodkie komplementy,
jestem najpiękniejsza, (wiem od urodzenia).
Kiedy nie chcę - nie chcę, nie lubię natrętnych,
ja sama wybieram, co faktu nie zmienia,

że cię potrzebuję, byś odgarniał chmury,
słońce jest niezbędne w rozwoju owoców.
Będę Ci słodyczą, choć się często truli,
twoi poprzednicy. No rusz się już śpiochu!

-A.G./04.02.11/Paris

Czytany: 882 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: