Lato w lutym


Dzień zaczął się szaro i nad wyraz mgliście,
chmury, tęgie ciała oparły o dachy.
Mówię do lutego: Mnie się marzą wiśnie,
a on mnie zimową depresją wciąż straszy.

Nie bądź taki mądry - pomyślałam sobie,
twoje panowanie i tak jest przycięte.
Dni dwadzieścia osiem, może mi odpowiesz
gdzie zgubiłeś resztę, będę miała puentę?!

Chyba wiem co zrobię, odkorkuję lato,
(dojrzewa w antałku od miesiąca lipca).
Ty w tym czasie może zdecyduj się na coś,
sypnij w końcu śniegiem na szare ścierniska.

Wszystkie swoje myśli obróciłam w czyny,
po dwóch lampkach wina wrócił mi koloryt.
Śniegu oczywiście nawet małej krztyny,
ale co tam, przecież humor mam wyborny!

-A.G./04.02.11/Paris

Czytany: 1112 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: