Po(mrok)


annaG

Po(mrok)

Wieczór podstępem wszedł przez okno,
bladym księżycem przecinając
spęczniałe chmury. Nie chciał moknąć,
wolał się chłodem wgryzać w ciało.

Usiadłszy ciężko niemym cieniem,
tuż u wezgłowia, wśród falbanek,
pamięć rozdrapał i sumienie
dręczył z perfidią i zapałem.

A noc bezgwiezdna z trupią twarzą,
z mgielnym oparem na ramionach,
obłą wilgocią, pamięć karze
o dniu, co właśnie w mękach skonał.

-A.G./28.01.11/Paris

Czytany: 421 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: