Przesilenie


Jeszcze jest wszystko zamknięte, zwinięte,
jeszcze jest wgłąb. Gąbczaste klomby czują
przesyt. Niebo na wyciągnięcie ręki przypomina
wagę ciężką, nadmiar spływa leniwie ponad plan.

Opuchlizna przechodzi wszelkie pojęcie.
Popadam w stan ostrej niestrawności
Lekarz mydli mi oczy; Wie pani, to albo wirus
albo alergia. Proszę się rozebrać.

A z oczu patrzy mu tak samo jak mnie.
Topią się lody i na skroniach wilgotno.
- Niech pan wyrzuci ten cholerny stetoskop,
mnie się obejmuje - nie bada.

-A.G./26.01.11/Paris, na zewnątrz szaro.

Czytany: 515 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: