Poranek


I znów poranek skąpany w słońcu,
błyszczący rosą na ciemnych trawach,
dotykam ślady promieni - gońców,
na stole stoi już pierwsza kawa.

Mistyczność chwili, która przemija,
rozgrzewa zmysły, duszę i ciało,
nici pajęcze drgają w szafirach,
wokół się budzi życie nieśmiało.

Różowy obłok usiadł na drzewie,
otulił gałąź drżącą od zimna,
horyzont woła złocistym kręgiem,
idę ku niemu - wiem, że powinnam.

-A.G./20.01.11/Paris

Czytany: 775 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: