Satyra na (mło)dość


Z młodością żyje się jak w bajce,
lecz czas nas drapie wciąż pazurem
i nie poradzi żaden pancerz,
choćbyś się bronił i tak czujesz.

Starszym wręcz bywać nie wypada,
cóż by pomyślał on bądź ona?
Ziarno młodości więc zasadzasz,
marząc o urodzajnych plonach.

Na zdjęcia też znajdujesz sposób
i rezygnujesz z wszelkich zbliżeń,
nakładasz mgiełkę, (dobry pozór).
Pytanie o wiek? Nic nie piszesz.

Działanie czasu na psychikę
szczególnie widać na portalach
społecznościowych. Linkiem z hitem
znaczysz obecność, tak ocalasz

od zapomnienia swą osobę,
bo trzeba przecież modnym być
i lubieć wszystko to, co nowe.
Starszym być? Za nic. Ciężki wstyd.

Gorzej z realnym jest spotkaniem,
wtedy konieczne są uniki.
Najlepszy wirus, więc udajesz,
że jesteś chory (przed tym kimś).

Lepiej być panną niźli panią
i kawalerem zamiast pana.
U niego twarz gładka jak balon,
ona jest młoda i zadbana.

To wszystko w głowie się nie mieści,
bo prawdę i tak każdy zna.
W galerii córka, lat trzydzieści,
rachunek prosty,(odnośnie lat).

-A.G./09.01.11/Paris

Czytany: 613 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: