Satyra na młodość


Czyjaś młodość panosząc się butnie,
wzrokiem wartość mych kości szacuje.
A czas wziąwszy do rąk starych lutnię,
gra balladę, z młodości żartuje.

Choćbyś była najświeższa i piękna,
nieskalana zmarszczkami, chorobą,
pozostanie zdradziecką, występną,
ucieszona starości żałobą.

Panowanie młodości trwa krótko,
gdy z mądrością życiową na bakier.
Jędrne ciało dziś ma - a już jutro,
o starości pomyśli inaczej.

Do skalpela podąży w swym spidzie,
sztuczną szczękę wkładając do szklanki.
Jednak z każdym new body liftingiem,
na jej mózgu prostują się fałdki.

-A.G./27.12.10/Paris

;-)

Czytany: 1052 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: