Święta nie święta


Gdzieś zapodziała się ta zima,
zgarnęła ręką resztę śniegu,
jesienny zostawiając klimat
i mnie z myślami, niczym medium.

Stan hipnotyczny aura wzmaga
a krople deszczu liżą okna.
Znów szare niebo mi odradza
wyjście na miasto, bym nie mokła

Lecz ty się niczym nie przejmujesz,
gotowy święta święcić w maju,
wcale ci zimy nie brakuje,
(komfort różowych okularów).

Na zewnątrz zimno, szaro, smutno
a ty uśmiechem mnie rozgrzewasz
na stole kładziesz białe płótno
ty, Machabeusz, ja - Judea.

Więc niezależność świąt ogłaszasz,
od deszczu, śniegu, wiatru, słońca,
i z dumą bawisz się w midrasza,
z nieba czarując gwiazdkę - gońca.

-A.G./13.12.10/Paris

Czytany: 665 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: