Zaczarowana baśń


Chcesz? Opowiem bajkę, która się zdarzyła,
na granicy światów, gdzie wszystko możliwe,
kraina cudowna - w wyobraźni żywa,
gdzie miast wiatru, trzepot czarodziejskich skrzydeł.

Tam obrazy ciepłem tkliwości dotknięte,
pyłem gwiezdnym ścielone półmroku arrasy.
Wszystkie dni tygodnia jak niedziela świętem,
kiedy zamkniesz oczy, zobaczysz ją czasem.

W miriadach kolorów, barwna tęczy feeria
oplata ramiona jak nadobna chusta.
Migdałowe gaje, zatopione w cieniach,
dają ukojenie - chłód kładąc na ustach.

Kolorowe elfy w dzbaneczkach niewielkich,
noszą perły rosy, zebranej nad ranem.
Wróżki roześmiane ze skrzydłami z mgiełki,
pruszą alabastrem myśli rozedrgane.

A więc zamknij oczy, a pod rzęs wachlarzem
pozwól wyobraźni, by iskrę roztliło.
Widzisz? Nie mówiłam? Już widzisz te twarze,
z których czytać możesz wiarygodną miłość...


-A.G./03.11.10/Paris

Czytany: 1314 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: