Góry


Rojnikiem, goryczką, alpejskim dzwoneczkiem,
góry budzą życie otulając hale.
Obłoki na szczytach, białe jak owieczki,
mchy pokryła rosa perlistości szalem.

Słońca promień złoty mknie w czerwoną łunę,
by mahoń narzucić na górskie polany.
Namiętne jeżyny wraz z jałowca ziarnem,
na ten wieczór pewnie mają słodkie plany.

Zawilce, tłustosze, szarotki alpejskie,
zielnym aromatem pobudzają zmysły.
Wśród pożółkłej trawy, nogi nazbyt ciężkie,
upite widokiem wspomnienia, przycichły.

Sasanki, niebieskie oczy do mnie mrużą,
odkąd tutaj jestem, czuję się jak w niebie.
Nawet tojad mocny z fioletów mi wróżąc,
szepta mi do ucha - biegnij wprost przed siebie...

-A.G./05.09.10/

Czytany: 512 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: