Na dobranoc wspomnienia


W łódkę moich dłoni sfrunęły jak motyl,
cząsteczki istnienia zmienione w monument,
najszczersze spojrzenia, delikatny dotyk,
dawna walka ciała z rozsądnym rozumem.

Gdy zamykam oczy, widzę te obrazy,
jeszcze nogi rwą się do tamtego progu,
a rozgrzane ciało pamięta jak razem,
biegliśmy na łąkę, jak pszczoły do miodu.

W tym beztroskim czasie największej miłości,
każdy dzień tygodnia jak święta niedziela,
myśl o tobie co wieczór w głowie mojej gości,
przez ucho igielne do serca się wdziera.

Czytany: 1734 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: