Spotkanie


Umówioną wcześniej datą, wraz z liści żółceniem,
napotkałam ciebie w mieście, mój przemiły panie.
Kamieniczek długie cienie padały na twarze,
pomyślałam sobie zatem...Może się odważę?
Ze skromnością więc podeszłam, bez żadnych uniesień,
szybko rękę mu podałam...

- Miło, jestem wrzesień!

Nawet chmury są zdziwione takim miłym zajściem...

- Po dwunastu aż miesiącach, pan tu z takim najściem?!
- Pani, dowiesz się niedługo jak mi cię potrzeba,
jasny kolor twoich włosów, oczu czarny heban.
Smukłych palców nie unikam i nie ważę lekce,
choć ty już nie dla mnie jesteś, zajęte masz serce.

- Mokry panie, lecz gorący, co ty robisz ze mną,
że pochodnią moje oczy stają się w noc ciemną?
Że w zdrewniałym moim wnętrzu czuję jakąś nowość,
rodzę sobą się dla ciebie - wrażliwa na słowo.
Czy spotkamy się raz jeszcze?

- Jutro, pośród cieniów...
- Bardzo miło było poznać,
będę czekać...wrześniu.

- A.G./14.09.09/

Czytany: 707 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: