Żywot nijaki


O ścianę nędzy wsparła się ramieniem,
nocą dworzec pusty, ciepły i zaciszny.
W sercu poranionym - ból i niespełnienie,
was już przegoniła - którzyście nie przyszli.

Rozerwane serce ukrywa przed światem,
o nic już nie prosi, wsłuchuje się w ciszę.
Dnieje. Ktoś nie dopił, zostawił herbatę,
- wypiła, jedyne ciepło jej o świcie.

Plątanina zmarszczek, przecięty łuk brwiowy
na karku jesionka, brudny, starczy chałat.
Bruzdy popękane przez niedobór wody,
odporna na radość, jak na ziarno skała.

Już się nie użala, nie chce być wspomnieniem,
nie przystawaj obok, by patrzeć jak znika.
Jeszcze słychać oddech, chociaż słabe tchnienie,
łzami dni przemywa, czas z "życia" umykać.

***

Zamknęła powieki jak wieka od trumny,
pustka w duszy straszy jak ciemna piwnica.
Żyjąc umierała, pośród ślepców dumnych
drogą jej był tunel,

- świeciłeś gromnicą...


-A.G./31.08.10/

Czytany: 755 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: