Jesień


Nadchodzi już jesień z koszem wiklinowym,
pełnym jabłek, gruszek, śliwek i kasztanów.
Nad polami tańczy wśród porannych mgławic,
mgłą poranną tuli gałązki bukszpanu.

Wyzbierała łany bujnego rzepaku,
słonecznika ziarnem też się zachwyciła.
Robiąc przy tym z burzą mnóstwo świetlnych znaków,
na pierwsze tłoczenie oboje zmieliła.

Zatrzęsła piwnicą, wszczynając rebelię,
podburzona słońcem, zwinniła procenty.
Nad balonem z winem czyniła alchemię,
kto zimą spróbuje, będzie wniebowzięty.

Cała pachnie sianem, chlebem, powidłami,
na sukience dzierga wzory barwnych liści.
Popsociwszy z wiatrem w polu buraczanym,
odchodzi do lasu krokiem zamaszystym.

Między iglakami w głos się roześmiała
na widok koźlarzy, kurek, borowików,
- dawno już zapasów tak hojnych nie miałam,
zimy się nie boję, żyć będę w przepychu.

-A.G./26.08.10/

Czytany: 989 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: