Dobranocka


Lubi tajemniczo po dachach się skradać,
- księżyc obserwując, wzrokiem ją rozbiera.
W brokatowej sukni, kruczoczarna, śniada,
gwiazdy liczy wzrokiem jak własne trofea.

Już ostatni trzepot ptasich skrzydeł ustał,
wiatr usypia liście na parkowych drzewach.
Jak każda kobieta - dziś zmieniła gusta
i gwieździste niebo w jej oczach olśniewa.

Ciało zasłaniając zefiru woalem,
zmienia ludziom myśli w mimowolne gesty.
melancholią czesze waśnie przestarzałe,
pociąg myśli zmienia w expres i pośpieszny.

Po obłocznych płotach noc jak kot grasuje,
księżyc nie przestaje wzrokiem za nią wodzić.
Wdzięki mu odsłania, zdejmuje cenzurę,
wabi go...i znika, kiedy słońce wschodzi.

-A.G./20.08.10/Marseille

Czytany: 1836 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: