Konfiturowy koniec lata


W słoikowych wnętrzach, cnoty tego lata,
półlitrówki pachną malinową nutą.
A w ogrodzie, pszczoły na ostatnich kwiatach,
nektar pieszczą, by go w miód przerobić jutro.

Głęboko w piwnicy w opasłym balonie,
beaujolais wytrawnie na swój korek wzmaga
składniki jak w życiu, cukier z winnym gronem
bunt, wybuchy, żądza, później równowaga.

W przezroczystym słoju nadętym po brzegi
robiąc dobrą minę do kiszącej gry
omdlewa ogórek kwasząc się z zieleni
z koperem włoskim, czosnkiem, aż mu lecą łzy.

A w pękatym garnku , sezonu perełka
pyszni się spiekając fioletową skórkę
już odpestkowana, słodziutka węgierka
ciut pomieszać, zawekować, odstawić na półkę

Tuż nad piekarnikiem, pod małym okapem
naręcza nizane na cieniutie nitki
korale grzybowe kuszą aromatem
nogi z kapeluszem zmieniając w stan wiotki

Zostało jeszcze podsuszyć wspomnienia
razem z liśćmi z parku między kartki wsadzić   
Feux - pas nie popełniać a w chwili zwątpienia
odkorkować lato, z wypiciem nie czekać.

-A.G./15.08.10/Marseille

Czytany: 1799 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: