Bez pożegnania


Szyby samochodów
upocone wieczorną mgłą,

chłód,
brak bliskości dłoni,
oddalenie.

-Czy odchodzisz już?
Tak z gracją,cicho
i bez pocałunku.
Tak jak umiesz,
studiowałeś tę scenę pewnie przy lustrze.

Twarze zapatrzone w papierosowy dym,
może to faktycznie już czas,
byśmy się spotykali tylko przypadkiem?

-Tak,pewnie to jeden z tych wieczórów
bez zbędnych pożegnań.


-A.G./16.06.10/

Czytany: 1355 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: