Nadzieja


A kiedy poczujesz lekki powiew wiosny,
nieśmiałe jeszcze pąki uśmiechu
usiądą na Twej zaspanej twarzy,
-nadzieją mnie nazwij.

Kiedy ciepły wiatr z południa
zwieje w kąt Twoje smutki,
rozgoni czarność myśli
zakopie na dnie serca ból i niesmak,
-nadzieją mnie nazwij.

Kiedy porankiem wilgotnym
od pierwszej rosy na polach
do okna Twego nieśmiało zapukam
i poproszę o strawę,
-nadzieją mnie nazwij.

Gdy ciepłym promieniem słońca
rozgrzeje ciało i duszę zbłąkaną,
kolorem tęczy pomaluję obraz
pod Twymi zmęczonymi oczami
-nadzieją mnie nazwij.

Bo oto jestem choć nie wierzyłeś,
zła kordon przebiwszy pierwszym kwiatem,
urodzona w bólach rozpaczy i niebytu
z ciemniej spękanej wyobraźni bez wiary.

Więc otwórz okna szeroko na oścież,
zachłyśnij się haustem zieloności
wpuść świeżość jasnych obłoków,
drżacą w niewinności pierwszych liści
-nadzieją mnie nazwij!

-A.G. /22.04.10/

Czytany: 1080 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: