zawieszeni


jak świetlista
delikatność zieleni
topazu
nasiąkniemy
brzmieniem naszych
westchnień
Rozkołyszemy szumem
oddechów
wspólność cieni
zawiśniemy
między niebem
a ziemią
nie zważając
na grawitację
przestrzeni
ochłoniemy rankiem
kołyszącym
srebrną rosę
na kwiatach
jaśminu
by znów parzyć
nasze ciała
upałem namiętnych
spojrzeń....

/17.05.10/

Czytany: 539 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: