Najpiękniejsza noc


Nadchodzi...
Bardzo powolnie spływa na nas
ta noc
niezmącona najmniejszym szelestem
drzew
Perliście utkana migotaniem
gwiazd
Uśpionym ptakom ugrzęzły trele
w dziobkach
Taka noc,balsam spokoju dla duszy
zmęczonej
blaskiem słońca i codziennością
poranków
Jeszcze widać zarysy kropli na świezym
bzie
który zerwaliśmy razem tego
popołudnia
Jeszcze tylko ostatni spóźniony
trzmiel
spija złoto nektaru z ust nieśmiałego
powoju
Powolne cienie drzew kołyszą zaspane
domy
Tafle jeziora liżał zefir delikatnymi
zmarszczkami
liryka naszego namiętnego szeptu koiła
świadomość
brzasku nadchodzącej jutrzenki
tulimy się do siebie bezszelestnie
drżeniem
naszych pijanych zapachem wiosny
ciał...

/16.05.2010/


Czytany: 1647 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: