Śmierci, zbądź dumy, choć cię nazywali
Straszną potęgą, bo nie jesteś taka;
Ci, których, myślisz, siłą swą przewracasz
Nie umrą, biedna, i mnie nie powalisz.

Ze snu, spoczynku, twych obrazów, wiele
Rozkoszy, z ciebie więcej płynąć musi,
Szybko za tobą idą dzielni ludzie,
Spoczynek kości i ich dusz zbawienie.

Tyś niewolnicą przypadku i władzy,
Mieszkasz z trucizną, wojną i chorobą,
Opium i czary łatwo sen dać mogą,

Lepiej niż cios twój; nadymasz się dalej?
Po krótkim spaniu wiecznie się budzimy
I śmierci już nie będzie; śmierci, pomrzesz.


przełożył Jacek Spólny

Czytany: 1554 razy

=>
Wierszy tego autora: