dwa grzechy


wychodząc z domu
zamykam okno
bo to co się stało w mieszkaniu
w to wszystko wierzę
płakać jednak nie trzeba
łzy by tego nie zniosły

za to w kopercie
los zalakowany
a rozlany atrament
opisał że
warto było się zatrzymać
pod balkonem
twej miłości
gdzie wciąż
kwitną kwiaty
podlewane wodą
to przez ciebie
pieszczenie
twego serca

gdzie zawstydzone
czułością
zmarszczki naszych dłoni
łapią przywidzenie
przyłapując nasze ciała
padające na kolana
jak śnieg
giną
dotykając ciepła
zawstydzenia
w miłości

Czytany: 1573 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: