Iskry
Siadasz naprzeciw mnie codziennie
śliczna i słodka jak ambrozja.
Wiesz, że dynamit w tobie drzemie,
Że grozi nam eksplozja -
nie wytrzymają bezpieczniki,
blokady pójdą w drobny mak;
zabłysną w oczach twych ogniki,
a wszystko się odbędzie tak:

Strzelisz impulsem elektrycznym,
jak błyskawica strzela w mrok,
co w mym układzie limfatycznym
zupełny spowoduje szok.
I wygra całkiem zwariowany
dwóch naszych organizmów zew:
Zatrzymać czas! Wyburzyć ściany!
Skrzyżować szpik! Przetoczyć krew!

Zakipią płyny ustrojowe,
przedsionki jedną stworzą sień,
zjednoczą stawy się biodrowe,
a dusze jeden dadzą cień.
W lipidy twoje się wcałuję,
wpieszczę się w twoich nerwów splot
i po swojemu zaszyfruję
twój śliczny genetyczny kod.

Gdyby ktoś zajrzał zza firanek,
to nie rozpozna, choćby chciał,
kto tu kochanka, kto kochanek,
w symbiozie naszych dusz i ciał.

A gdy pomdleją leukocyty
i cholesterol sięgnie dna,
wreszcie się wtulę wrażeń syty
w twoją spiralę DNA.
I tak bez końca trwać byś chciała,
i ja tak chciałbym z tobą trwać,
ale znużone nasze ciała
o swych potrzebach dadzą znać.
Odgarniesz dłonią z czoła włosy,
zasną hormony, ruszy czas,
a pamięć spali twój dezoksy-
rybonukleinowy kwas.
....
Promienna, wdzięczna, jak muzyka
siądziesz jak zwykle vis-á-vis,
a zegar w tobie będzie tykał,
aż kiedyś spojrzysz na mnie i
strzelisz impulsem elektrycznym...
o bardziej celny trudno strzał.

Czy był ktoś z tobą tak liryczny?
Czy ktoś ci taką miłość dał?

Czytany: 1691 razy

R E K L A M A

=>