chcę cię sobą...
nigdy w Ĺźyciu nie powiem,
co mnie skłania ku tobie,
sam przed sobą udaję, że nie wiem
po sylabie, po słowie
to co składa się w głowie
w proste rymy zamieniam dla ciebie

całe złoto jesieni
chcę na ciebie zamienić
i na swoje wyjść przy tej zamianie
dodam szczyptę zieleni
wiązkę słońca promieni
a i tak większość przy mnie zostanie

kwiatem być w twym wazonie,
czuć na skroniach twe dłonie,
tonąć w głębiach twych oczu skąpany,
żar rozniecić w twym łonie,
ogień w oczach niech płonie,
niech nas niesie ten poryw nieznany

wszystko, czego mi trzeba -
wejść po tęczy do nieba
i tam zostać do końca istnienia
niech się słońca rozświecą,
niech księżyce ulecą
cichym lotem od światła do cienia

wśród tych bieli i czerni
chcę cię sobą wypełnić
dziwne słowa ci szeptać do ucha
dziwnoszeptów dotknięcia,
słowoczarów zaklęcia
a ty drżyj, przymknij oczy i słuchaj

a ty wtul się w czar chwili
w łopot skrzydeł motyli
w hałas ciszy się wtul, niech cię grzeje
niech cię do snu kołysze
coraz ciszej i ciszej
niech cię w nowe rozkosze odzieje...

nigdy w Ĺźyciu nie powiem,
co mnie skłania ku tobie,
sam przed sobą udaję, że nie wiem
po sylabie, po słowie
to co składa się w głowie
w proste rymy zamieniam dla ciebie

Czytany: 2648 razy

R E K L A M A

=>